Köstritzer Schwarzbier

19/10/2014, kategorie: Degustacje, tagi: Köstritzer, Schwarzbier

Jakiś czas temu w promocji gazetkowej jednego z popularnych dyskontów można było znaleźć całkiem sporo piw, głównie niemieckich. Jednym z nich był Köstritzer Schwarzbier, piwko, które ponoć pijał Goethe.

dsc0008

Mianem wstępu do recenzji piw jako całości, chciałbym zaznaczyć, że o ile lubię dobre piwo i pijam je regularnie, o tyle nie jestem profesjonalnym degustatorem. Moje wrażenia proponuję zatem przyjmować z pewnym przymrużeniem oka - chociaż, jak to w degustacji bywa, werdykt i tak jest całkowicie subiektywny. A teraz do rzeczy…

Dyskonty kojarzą się raczej z produktami robionymi „po taniości”, czy z nieprzyjemnymi niespodziankami w stylu niższej ceny wiążącej się z niższą gramaturą w pełnowymiarowym opakowaniu. Ale potrafią czasem zaskoczyć i zaserwować coś naprawdę ciekawego.

Jakiś czas temu w promocji gazetkowej jednego z popularnych dyskontów można było znaleźć całkiem sporo piw, głównie niemieckich. O ile piwa niemieckie w dużej mierze średnio mi odpowiadają (są generalnie niezłe, ale rzadko znajduję w nich coś, co skłoniłoby mnie do ponownego zakupu), o tyle żal też było nie spróbować, zwłaszcza, że w asortymencie znalazło się kilka piw ciemnych.

Jednym z nich był Köstritzer Schwarzbier, piwko, które ponoć pijał Goethe. Prawda to, czy też nie, butelczynę i tak bym pewnie kupił. Postała kilka tygodni zanim zdjąłem kapsel, ale nadszedł wreszcie czas degustacji.

Pierwsze, co zaskakuje, to czarna, nieprzejrzysta barwa. Pod światło okazuje się ciemnobrązowa, karmelowa. Pianka nie zapiera tchu w piersiach, powiedziałbym wręcz, że nieco rozczarowuje. Ma piękny, beżowy kolor, ale grube bąbelki sprawiają, że szybko opada i po minucie już jej praktycznie nie ma. Nie jest też zbyt lepka, więc na ściankach kufla praktycznie nie zostaje po niej znak.

W zapachu piwko jest mało zaskakujące jak na tak czarny napitek - dominuje palony słód. Zapaszek jest dość wątły i w zasadzie dopiero po przykryciu kufla ręką i zakręceniu piwem przez chwilę czuć nieco więcej - dochodzi przyjemna nuta kwasu chlebowego.

W smaku piwko jest bardzo poprawne, choć niespecjalnie złożone. Na pierwszym planie jest dość mocna goryczka palonego słodu, utrzymująca się w ustach przez długi czas. Później ustępuje goryczce bardziej chmielowej, delikatniejszej. W zasadzie nie wyczułem żadnych nietypowych nut w smaku, choć wiele osób wskazuje tu na czekoladę i kawę, ale może to kwestia mojego za mało wyćwiczonego podniebienia. Piwo nie jest mocno nasycone dwutlenkeim węgla, jest wręcz aksamitne.

Piwko zdecydowanie dobrze gasi pragnienie, jest orzeźwiające i przy dość niskiej zawartości alkoholu (4,8%) świetnie nadawałoby się na letnie upały. Pomimo, że rewelacji nie było, piło się je bardzo przyjemnie i pewnie do niego jeszcze wrócę.


Köstritzer Schwarzbier (Köstritzer)

Skład: woda, słód jęczmienny, chmiel, ekstrakt chmielowy

Alkohol: 4,8%


Następny wpis: