Warka 5: Hefe-Weizen 12,5°Blg

30/05/2016, kategorie: Moje piwo, tagi: piwo domowe, Hefe-Weizen

Na trzecią warkę ze słodów wybrałem sobie orzeźwiające piwko niemieckie. Głównie chodziło mi o uwarzenie Weizenbocka, ale to dość ekstraktywne piwo, więc postanowiłem najpierw zrobić coś lżejszego, a do Weizenbocka wykorzystać rozgrzaną i rozochoconą gęstwę.

003-hefe-weizen

Oryginalny przepis musiałem zmodyfikować, bo nie przewidziałem, że mi się skończy pojemność gara warzelnego. Mam tylko 30 litrów, więc użycie 6kg słodu na piwo o gęstości 12°Blg było przegięciem. Obciąłem zasyp o kilogram i było jak trzeba.

Pobierz recepturę

Uwagi

  • Przepis wyliczył, że będę musiał wysładzać używając 12,2 litra wody. Użyłem 15l i mogłem chyba dolać jeszcze litr, ale już mi się nie chciało kombinować.
  • Ostatecznie osiągnąłem wydajność na poziomie 75%, o 5% więcej niż prognozowałem.
  • Po gotowaniu wyszedł mi wyższy od prognozowanego ekstrakt, bo aż 12,5°Blg, ale nie chciało mi się o te 0,5 stopnia rozcieńczać.
  • Piwo odfermentowało do 2°Blg, a więc nawet poniżej widełek stylu.
  • Po rozlewie z kalkulatora wychodzi mi też dość wysoki alkohol (5,7%), więc w efekcie piwo jest chyba trochę przegięte pod każdym kątem. Może nie imperialne, ale takie chodzące na siłownię…

Degustacja

Wygląd. Słomkowe, na początku niemal całkowicie klarowne, a po wlaniu ostatniej 1/3 butelki mocno zamglone, ale nie mętne (później okazało się, że w butelce zostało mnóstwo drożdży, ale mocno się zbiły). Piana średniopęcherzykowa, zbijająca się trochę w grube bąble, bardzo wysoka, trwała. Niezbyt lepka, ale minimalnie zdobi szkło. Bąbelki bardzo ładnie pracują w wysokim szkle.

Aromat. Weizenowy: jest mnóśtwo banana i wyczuwalna leciutka kwaskowatość. Prosto z lodówki goździka nie czuć ani odrobinkę, ale wraz z ogrzewaniem się piwa, fenol zaczyna ślicznie wychodzić. Może nie w jakichś zawrotnych ilościach i banana nie równoważy, ale grunt, że w ogóle jest!

Smak. Bardzo wytrawne, nawet jak na Weizena. Czuć to odfermentowanie. Bananowy ester próbuje tu dać niecu urojonej słodyczy, ale kończy się tylko na próbowaniu. Piwo jest za to fajnie zbożowe, lekko kwaskowate. Bardzo smaczne, pomimo, że smak jest ogólnie delikatny (wyrazistszy dopiero po ogrzaniu się piwa). Ale taki właśnie powinien być. W posmaku pojawia się bardzo delikatna chmielowa ziołowość, ale na granicy percepcji.

Goryczka. Jaka goryczka? Ile goryczki można wycisnąć z 30g chmielu aromatycznego? Prawie nie ma.

Odczucie w ustach. Bardzo wysokie wysycenie, nawet jak na Weizena. Chyba troszkę przegiąłem z cukrem. Dobrze, że się granaty nie porobiły. Treściwość niska, choć piwo nie sprawia wrażenia wodnistego.

Ogólne wrażenie. Całkiem udane piwo. Niesamowicie pijalne, orzeźwiające. Miałem tu dużo niewiadomych: czy butelki wytrzymają nagazowanie, czy zbyt wysoki ekstrakt nie da w efekcie piwa zbyt treściwego, czy zwyczajnie nie wyjdzie jakieś wadliwe. Ale jest git, to na pewno jeden z fajniejszych Weizenów, jakie ostatnimi czasy piłem. Kto wie, czy nie anajfajniejszy. Chyba mogę poczuć się dumny. Przy okazji spostrzeżenie: pomimo, że Weizeny ponoć należy pić zimne, to mimo wszystko zakres 4-7°C jest moim zdaniem lipny. Pełnia smaku i aromatu pojawia się dopiero po ogrzaniu się piwa powyżej 10°C.


Następny wpis:


Poprzedni wpis: