Warka 6: Weizenbock 18,5°Blg

5/07/2016, kategorie: Moje piwo, tagi: piwo domowe, Weizenbock

Po zebraniu gęstwy drożdżowej z drożdży Safbrew WB-06 po warzeniu Hefe-Weizena, musiałem jak najszybciej uwarzyć kolejnego pszeniczniaka, żeby nie marnować świeżej gęstwy. Zaplanowanego miałem Weizenbocka.

006-weizenbock

Pobierz recepturę

Notatki

  • Przy zacieraniu odbiegłem trochę od przepisu:
    • Przerwa ferulikowa wyszła mi w 46 zamiast w 44 stopniach (automatycznie wygenerowany przepis zakładał wrzucenie wszystkich słodów, a nie tylko pszenicznych)
    • Do przerwy maltozowej podgrzałem zacier o 3 stopnie za wysoko (tym razem mój błąd; źle spojrzałem w przepis), więc pozwoliłem zacierowi się ochłodzić przy uchylonym oknie i bez przykrycia, ale przerwę wydłużyłem o 10 minut. Stało 55 minut i z 67 spadło ostatecznie do 64 stopni.
  • Fermentacja przebiegała trzy tygodnie w 20 stopniach (piwnica), następnie tydzień w 22 stopniach (mieszkanie).
  • Odfermentowanie bardzo głębokie, prawie 90%. Zbyt wysoka temperatura zacierania w stosunku do receptury nie dość, że nie przeszkodziła, to wręcz pomogła, bo mało brakowało, a piwo zrobiłoby się zbyt alkoholowe. Recepturę ewidentnie trzeba dopracować pod tym względem.

Degustacja

Wygląd. Barwa ciepłego brązu, pod światło ciemna miedź. Stosunkowo mętne, z drobną pianą na dwa palce, raczej średnio trwałą.

Aromat. Weizenbock pełną gębą. Jest tu wszystko, co być powinno, a do tego w przyjemnych proporcjach: chlebowość od słodu wiedeńskiego, banan od drożdży, bardzo delikatna, ale mimo wszystko wyczuwalna ziołowość od chmielu. Brakuje może jeszcze goździka, ale cóż począć, skoro fermentacja była w zbyt wysokiej temperaturze?

Smak. Wyrazisty. Bardzo fajna mieszanka zbożowości, miękiszu białego chleba i bananowych estrów, wyczuwanych głównie retronosowo, ale dość mocnych i dających wrażenie słodyczy. W istocie jednak piwo jest wytrawne. Alkoholowość jest umiarkowana, a jak na 9% alkoholu, to wręcz dość stonowana, ale mimo wszystko jest. Piwko musi jeszcze poleżakować, może za jakiś miesiąc się lepiej ułoży.

Goryczka. Niska, ale jest. Głównie ziołowa, choć myślę, że i alkohol dorzuca to swoje trzy grosze (na szczęście nie rzuca się w oczy).

Odczucie w ustach. Średnia treściwość; gdyby nie wyczuwalny alkohol, można pomyśleć, że to jakieś względnie lekkie piwo. Wysycenie między niskim a średnim.

Ogólne wrażenie. Udane piwko. Jeśli będę je warzył ponownie, to z pewnością będę chciał poprawić temperaturę fermentacji (ze 4 stopnie niżej) i może spróbuję zatrzeć w temperaturze jeszcze o stopień wyższej, żeby piwo było nieco mniej alkoholowe, a bardziej treściwe. Poza tym kawał naprawdę udanej roboty.


Następny wpis:


Poprzedni wpis: