Warka 7: Stout i Coffee Stout 13°Blg

12/07/2016, kategorie: Moje piwo, tagi: piwo domowe, Stout, Coffee Stout

Jakiś czas temu odwiedziłem znajomego celem dostarczenia mu moich APA i Red IPA do spróbowania. Wiem, że jego stosunek do piw mocno chmielonych jest dość chłodny, więc nie zaskoczyło mnie jak mi powiedział: „A kiedy wreszcie jakiegoś stoucika zrobisz?”. Cóż, miałem akurat w planach, więc chciałoby się rzec „mówisz, masz”.

007-stout

Mój plan był jednak pokrętny. Otóż wymyśliłem sobie, że uwarzę dwa piwa, a zabutelkuję cztery. W tym celu do pierwszego podwójnego piwa, a konkretnie irlandzkiego stoutu, dokupiłem 50g w miarę świeżo palonej kawy. Połowę piwa zabutelkowałem z samym cukrem do refermentacji, a drugą z cukrem i przestudzoną mocarną kawą.

Pobierz recepturę

Uwagi

  • Temperatura przy przerwie maltozowej uciekła mi o jeden stopień w górę: 64 zamiast 63. Co prawda przez 40 minut temperatura zdążyła opaść, ale i tak lekkie obawy co do wytrawności piwa pozostały (z drugiej strony, APA zacierałem w wyższej temperaturze, a i tak wyszła wytrawna, więc chyba nie ma się co przejmować).
  • Z przepisu wyszło, że mam wysładzać do 30,4 litra. Zagalopowałem się układając recepturę. Gar mam wszak o pojemności 30 litrów i z pięterkiem nie naleję, a i nalanie pod rant jest dość niebezpieczne, bo podczas gotowania brzeczki przecież bulgocze, a potem trzeba to jeszcze przenieść do wanny. Ale miałem fart: woda się skończyła przy 28,5 litra, brzeczka wyszła gęsta (11,8°Blg), a w ostatnich momentach z wężyka leciało 4°Blg, więc w zasadzie dobry moment na przerwanie wysładzania.

Degustacja: Stout

Wygląd. Nieprzejrzyste, bardzo ciemnobrunatne, z pianką beżową, drobną i raczej nieśmiało tworzącą się przy słabszym nalewaniu. Lanie z góry skutkuje jednak utworzeniem wysokiej i trwałej, ładnie zdobiącej szkło czapy piany.

Aromat. Paloność nie jest bardzo mocna, ale ładnie wychodzi na pierwszy plan. Przypomina skórkę spalonego nad ogniskiem chleba. Nieco w tle jest trochę kawy ze swoją charakterystyczną kwaskowatością. Gdzieś hen, daleko, pojawia się lekkuchna ziemistość, zapewne od chmielu Fuggles.

Smak. Mnóstwo paloności, ponownie w stylu przypalonego chleba, ale jest też nieco kawy i delikatna zbożowość. Gdybym nie wiedział, co to, to pytałbym, czy przypadkiem nie stout owsiany. Gdzieś tam daleko w tle pojawia sie nawet jakby odrobinka gorzkiej czekolady. Ogólnie smak jest niesamowicie intensywny, ale jednocześnie nie nachalny.

Goryczka. Średnia, palona.

Odczucie w ustach. Bardzo niskie wysycenie, treściwość średnia. Zdecydowanie nie ma to nic wspólnego z Dry Stoutem (w który, przyznaję, celowałem, tylko coś nie wyszło i drożdże za słabo odfermentowały).

Ogólne wrażenie. Świetny stout. Aż głupio samego siebie chwalić, ale wyszło mi naprawdę genialne piwo. Wow, po prostu wow!

Degustacja: Coffee Stout

Wygląd. Identycznie jak stout, z tą różnicą, że pianka jest nieco ciemniejsza i trochę mniej trwała.

Aromat. Tutaj to kawa gra pierwsze skrzypce, i to nie w sposób palony, a właśnie jak taka świżo zaparzona kawa, prosto z kubka. Cała reszta zgadza się z piwem bazowym.

Smak. Bardzo podobny do stoutu. Kawa nieco bardziej wychodzi na pierwszy plan, ale nie dominuje nad pozostałymi elementami składowymi smaku.

Goryczka. Średnia, palona, choć zdaje się odrobinę niższa niż w piwie bazowym.

Odczucie w ustach. Jak w piwie bazowym.

Ogólne wrażenie. Bardzo dobre. Bazowy stout oczywiście wniósł tu samą wspaniałość, jednak dodatek kawy w moim odczuciu już jest zbędny. Tym niemniej, też super.


Następny wpis:


Poprzedni wpis: