Warka 11: American IPA 14,5°Blg

15/09/2016, kategorie: Moje piwo, tagi: piwo domowe, American IPA

Jedenasta warka nie była planowana. Kiedy warzyłem barleywine, po wysładzaniu zostało mi jeszcze sporo cukrów w młócie, postanowiłem zatem wysłodzić to do końca, zagęścić to puszką ekstraktu i uwarzyć co tam wyjdzie.

011-aipa

W sumie ciężko dokładnie określić skład tego piwa, bo kto wie, ile cukru było w wysłodzinach? Na pewno nie jest to coś, co da się powtórzyć, ale też nie takie jest założenie. To piwo zwyczajnie wykorzystuje cukry z wysładzania mocniejszego trunku. Po wysłodzeniu do końca wyszło mi chyba 12 litrów brzeczki o gęstości 8°Blg. Dosłodziłem to puszką jasnego ekstraktu i dolałem parę litrów wody. Barleywine był zacierany na słodko, zaś ekstrakt płynny zwykle jest nastawiony na dość wytrawne piwo. Grom wie, co z tego wyszła za mikstura. Do całości na szybko dokupiłem saszetkę drożdży (nie zbierałem nawet gęstwy, bo i nie planowałem wtedy warzenia kolejnego piwa), paczkę chmielu Equinox i tyle.

Receptura

Degustacja

Wygląd. Ciemnozłociste, po pierwszym nalaniu idealnie klarowne. W piwie widać całkiem obfitą ilość unoszących się leniwie bąbelków. Piana bardzo bujna, drobna, jasnobeżowa, trwałą i lepka. Ładnie zdobi szkło.

Aromat. Głównie chmielowy. Equinox jak zawsze robi robotę: mamy tu białe owoce, winogrona, delikatną ropę naftową, w tle też jakby skórka z cytryny, a całość przełamana jest delikatnym karmelowym słodem. Bardzo przyjemny i dosyć intensywny.

Smak. W smaku również dominuje chmiel, chociaż znacznie wyraźniej czuć cytrusy niż w aromacie. Cytryna, grejpfrut są bardzo intensywne. Słód ponownie jest schowany i daje tylko śladową lekko biszkoptowo-karmelową słodycz.

Goryczka. Naprawdę konkretna, choć czuć ją dopiero po jakimś czasie. Wysoka, dość długa, grejpfrutowa. Przyjemna.

Odczucie w ustach. Dość wysokie wysycenie; pewnie drożdże nie dojadły wszystkiego i zaczyna się już przegazowywać. Ale gushingu nie było, więc jeszcze jest akceptowalnie. Pełnia średnia.

Ogólne wrażenie. Niby takie nic, taki śmietnik, niby sklecone naprędce i niedbale, a jest naprawdę świetnie! Głupio tak zachwalać własne piwo, ale to naprawdę jedna z lepszych ajpiejek, jakie miałem okazję pić. W sumie szkoda, że uwarzyłem tylko kilkanaście litrów, ale umówmy się: AIPA to łatwy styl. Jeszcze równie dobrych uwarzę wiele. A dopóki jest to, będę sobie z miłą chęcią popijał w dniach wolnych od degustacji nowości.


Następny wpis:


Poprzedni wpis: