Warka 13: Wheat IPA 15°Blg

16/10/2016, kategorie: Moje piwo, tagi: piwo domowe, IPA

Trzynasta warka to pszeniczna IPA. Zasadniczo nie miałem w planach akurat takiego stylu, bo celowałem w American Wheat, okolice 12°Blg. Jakoś tak się złożyło, że machnąłem się z ilością słodu i dość mocno przestrzeliłem ekstrakt, ale nie chciałem robić znowu wypełnionego po brzegi fermentora.

013-wheat-ipa

Receptura

Oczywiście nie skończyły się na tym problemy, bo skoro większy ekstrakt, to i poszła za tym zmiana stylu. A skoro i styl zmieniamy na IPA, to i wypadałoby nachmielić to nieco szczodrzej. W efekcie musiałem na gwałt lecieć do sklepu z surowcami i dokupić sobie drugą paczkę chmielu. W sumie poszło 200g nowozelandzkiego Rakau.

Piwo, myśląc, że to American Wheat, zatarłem na wytrawnie i dopiero po wysładzaniu stwierdziłem, że coś mocno nie gra: powinno być 11°Blg, a wyszło 14. Po gotowaniu zrobiło się 15°Blg. To o wiele za dużo jak na American Wheat, który z założenia jest piwem sesyjnym, lekkim. IPA zatarłbym w nieco wyższej temperaturze, ale cóż, już było po fakcie.

Fermentacja przebiegała bez niespodzianek. Gęstwa US-05 z poprzedniej warki była bardzo żywotna, więc fermentacja ruszyła w dwie godziny i skończyła się szybciej niż przy większości moich piw. Tym niemniej nie butelkowałem przed upływem miesiąca.

Degustacja

Wygląd. Jasnobursztynowe, idealnie klarowne przy pierwszym nalaniu (druga połowa jest już dość mętna). Piana biała, wysoka na jeden palec, stosunkowo trwała, raczej drobna i lepka. Ogólnie całkiem wyględnie wyszło.

Aromat. Czuć ten nowozelandzki chmiel. Cytrusowo-tropikalny aromat, z wyraźnym ananasem i mango, słodki i bardzo intensywny. Słód w zasadzie niewyczuwalny, co specjalnie nie dziwi, bo bardzo głęboko odfermentowało.

Smak. Tu też króluje chmiel; piwo wytrawne i jest mega cytrusowe. Słód może gdzieś tam w tle daje się wyczuć, ale naprawdę w minimalny sposób. Piwko ma też pazur. Zejście z 15 do 2°Blg dało sporo alkoholu i jest to wyczuwalne. Nie w jakiś nieprzyjemny sposób, ale w przełyku ten alkohol łaskocze. Wyraźnie mówi: to 7%, nie żłop na szybko.

Goryczka. Średnia, nawet w stronę wysokiej, raczej krótka, grejpfrutowa.

Odczucie w ustach. Półpełne, średnio wysycone.

Ogólne wrażenie. Piwo nie jest pozbawione mankamentów: wolałbym, żeby odfermentowałe troszkę płycej, ale za to miało mniej alkoholu. Tym niemniej aromat jest naprawdę świetny, a i smakowi nic nie brakuje, może poza niespodziewaną wytrawnością. Świeży, mocny, owocowy aromat chmielu sprawia wrażenie piwa sesyjnego, lekkiego, a w rzeczywistości mamy tu zawodnika wagi ciężkiej. Troszkę to mi się kłóci, ale przyznam, że to jedno z niewielu moich piw, które piję już któryś dzień z rzędu. Niewykluczone, że to będzie warka, której największą część wypiję sam zamiast puścić wszystko w ludzi. To chyba dobrze świadczy.


Następny wpis:


Poprzedni wpis: