Metody etykietowania piwa

16/01/2017, kategorie: Artykuły

Od kiedy warzę piwo w domu, zewsząd słyszę, że powinienem się mentalnie przygotować na pytanie „jak kapslujesz?”. W moim przypadku jednak najczęstszym pytaniem, jakie zadają osoby, które obdarowuję flaszką, dotyczy etykiety.

etykiety

Sposobów na etykietowanie jest sporo i każdy ma tu pewnie swój patent. Zanim przejdę do mojego, zobaczmy, jak do tematu podchodzą inni.

Opis na kapslu to chyba najprostszy z możliwych sposobów „etykietowania”. Wystarczy kapsel inny niż czarny (oprócz czarnych, kapsle złote i białe są chyba najłatwiej dostępne; sklepy pakują je w duże opakowania, a ich cena z reguły jest nieco niższa niż kolorowych). Na takim kapslu można zwykłym pisakiem do płyt CD nabazgrać podstawowe informacje: styl, datę butelkowania. Ja korzystam z tej metody po zabutelkowaniu domowej roboty podpiwka, chmielonej wody mineralnej albo chmieloniady. Nie chce mi się robić etykiet na te napoje, a na kapslu zawsze mogę szybko nabazgrać jedno słowo. I tak nigdy nie mam jednocześnie dwóch partii, bo to napoje, które szybko znikają.

Gumka recepturka to inny często stosowany sposób. Etykietę można sobie wydrukować, skserować, czy nawet nabazgrać na karteczce ze zwykłej kostki biurowej. Do butelki przytwierdzić ją można gumką recepturką. Sposób jest o tyle fajny, że nie wymaga czyszczenia butelki po usunięciu etykiety. Minusem jest niezbyt ciekawy wygląd.

Zawieszka jest ciekawym pomysłem ze względu na elegancki efekt wizualny. Etykietki warto wydrukować na kartonie ozdobnym. Po wycięciu, w rogu etykiety dziurkaczem robimy dziurkę i przewlekamy przez nią sznurek — może być standardowy sznurek wędliniarski. Zawiązujemy pętelkę i zaciskamy na szyjce butelki. Niektórzy nawet spryskują tak przygotowane etykiety bezbarwnym lakierem w celu zabezpieczenia tuszu przed rozmazaniem się pod wpływem wilgoci. Niestety, na takiej etykiecie raczej nie zmieścimy wymyślnych grafik ani bogatej informacji na temat składu i parametrów piwa, bo po prostu zabraknie miejsca.

Serwisy z etykietami. Tu chyba nie trzeba wiele pisać. Istnieje co najmniej kilka serwisów internetowych, gdzie można zamówić sobie własne etykiety, kontry, krawatki. Drukowane są na papierze samoprzylepnym, co sprawia, że ich usunięcie może być kłopotliwe. Problemem jest także wygórowana cena, która potrafi przebić nawet 2 złote za sztukę. Przy standardowej warce 20l, a więc przy 40 butelkach, staje się to poważnym wydatkiem.

Etykieta z prawdziwego zdarzenia to preferowany przeze mnie sposób obklejania flaszek. Mam w Photoshopie przygotowany szablon o wymiarach 12x7 centymetrów, później powiększony do 14x7. Wcześniej stosowałem inne wymiary, ale okazało się, że 7cm wysokości spokojnie mieści się na każdej butelce; najmniej miejsca oferują „bączki” 0,33l i to właśnie one wpłynęły na taki wybór wysokości. Szerokość 12cm-14cm daje mi możliwość wydrukowania ozdobnej grafiki i upchnięcia sporej ilości informacji o piwie. A informacji upycham sporo: daty warzenia i butelkowania, ekstrakt początkowy i końcowy, wyliczoną zawartość alkoholu (bo piwo trafia w ręce wielu osób, dla których nieraz zawartość alkoholu to jedyna zrozumiała i relewantna informacja), wyliczone wartości IBU i EBC, sugerowane szkło z obrazkiem, temperaturę podania, skład, a na samym dole informację o przechowywaniu i nalewaniu. Ostatnio doszedł jeszcze krótki opis stylu (bo rozdając piwo czuję się w obowiązku powiedzieć skrótowo, co to jest, a po kilku minutach rozmówca i tak nie pamięta ani słowa), a także QR kod z linkiem do receptury.

Drukuję na zwykłym papierze biurowym. Na jeden arkusz A4 wchodzą cztery etykiety 12x7 lub trzy 14x7, więc standardowa warka zamyka się w dziesięciu-piętnastu arkuszach. Do drukowanego szablonu dodałem znaczniki cięcia, co ułatwia mi szybkie wykrojenie etykiet za pomocą gilotyny biurowej.

Samo przyklejanie jest niezwykle proste: wystarczy użyć kleju biurowego w sztyfcie. Takiego najtańszego, jaki znajdziemy w supermerkecie. Można je kupić za naprawdę śmieszne pieniądze, a w promocji zdarzają się większe opakowania, np. niedawno miałem opakowanie kleju Bic w paczce 5 + 3 gratis bodajże za piątaka. Cena za sztukę wyszłą poniżej złotówki, a pojedynczy sztyft wystarcza zwykle na co najmniej dwie warki. Można zaopatrzyć się też w większe sztyfty, które spokojnie wystarczą nawet na cztery-pięć warek.

Spodu etykiety nie trzeba szczelnie pokrywać klejem. Ja smaruję tylko brzegi. Ważne jest, by klej dokładnie pokrywał prawy i lewy brzeg etykiety, zwłaszcza narożniki, bo inaczej papier będzie odstawać od szkła i zaginać się. Resztę można zrobić stosunkowo niedbale. Kilka pociągnięć i etykietkę można przyklejać. Nie zajmuje to więcej niż kilka sekund.

Plusem takiego rozwiązania jest dowolność — etykietę możemy stworzyć tak, jak nam się zamarzy. Dowolna grafika, dowolny zestaw informacji. Czyszczenie butelki również jest proste, bo klej biurowy łatwo rozpuszcza się w ciepłej wodzie. Wystarczy kilka sekund pod kranem, aby etykieta sama zeszła.


Następny wpis:


Poprzedni wpis: