Imperial Wild Black Kiss W, Widawa

8/05/2017, kategorie: Degustacje, tagi: Imperial Stout, Widawa, barrel aged

Pamięta ktoś jeszcze Imperial Wild Black Kiss z beczki po bourbonie? Zaraz będzie rok, jak nabyłem te dwa piwa. Wersja z beczki po whisky musiała długo czekać na swój wielki dzień. Dziś jednak nadrabiam temat.

imperial-wild-black-kiss-w

Wygląd. Bardzo ciemnobrunatne, niemal czarne, ale prześwituje na ładny brązowy kolor. Piany w ogóle nie ma.

Aromat. No, tutaj się dzieje! Pierwsze, co daje się wyczuć, to śliwka w czekoladzie, ta klasyczna, z Jutrzenki, z nadzieniem między czekoladą a śliwką. Nuta whisky jest mocno schowana w tle. Jest nieco drewna i nawet jakby wędzonka, choć o ile mi wiadomo, wędzonego słodu tu nie było. Na koniec bardzo delikatna kwaśność, wychodząca nieco mocniej po zakręceniu szkłem. O dziwo jednak, kwaśność raczej przypomina bakterie kwasu mlekowego niż Bretty i kojarzy się z ogórkiem kiszonym.

Smak. Podtrzymuję spostrzeżenie na temat słodu wędzonego; w smaku też go czuć. Jakaś wędzonka musiała tu być. Jest też czekolada, jest śliwka, jest wreszcie nieco szlachetnego alkoholu i na koniec odrobina kwaśności, choć już bardziej przypominającej dzikusy. Popiołowa paloność wychodzi w finiszu, a wieńczy ją przyjemne uczucie ciepełka w gardle.

Odczucie w ustach. Półpełne, stosunkowo rzadkie jak na RISa. Nisko wysycone, lekko ściągające.

Ogólne wrażenie. Bardzo przyjemne piwko! Niesamowicie złożone, bardziej beczkowe niż kwaśne (w przeciwieństwie do wersji z beczki po bourbonie). Kwaśność nie jest tu na pierwszym planie, a jedynie tworzy fajny kontrapunkt dla śliwki w czekoladzie — a tej jest tu naprawdę bardzo dużo. Dobre, bardzo dobre!


Imperial Wild Black Kiss W (Widawa)

Skład: woda, słód jęczmienny, chmiel, drożdże

Ekstrakt: 22°P

Alkohol: 8,2%


Ocena: 4,6 / 5

(wygląd: 3, aromat: 5, smak: 5, odczucie w ustach: 3, ogólne wrażenie: 5)


Następny wpis:


Poprzedni wpis: