Powder Man, Birbant

6/05/2017, kategorie: Na szybko, tagi: Birbant, New England IPA

Niby piwerka zabrane na majówkę mi się skończyły, ale przejeżdżałem przypadkiem obok sklepu z craftami i stwierdziłem, że sprawię sobie coś, czego ostatnio u mnie brakuje: IPA. Wybór padł na Powder Mana z Birbanta.

powder-man

Ciemnozłociste i mętne, z białą pianką, niewysoką, ale w miarę lepką. Aromat jest chmielowy. Na początek zauważyłem nuty leśne, ale szybko zostały przytłumione przez owoce — mnóstwo cytrusów i coś jeszcze, jakby brzoskwinie, winogrona. Chmiel Mosaic wniósł też swoją charakterystyczną nutkę naftową. O ile słodu tu nie czuć, to w smaku już się pojawia w formie herbatników. Poza tym oczywiście mnóstwo tu owoców: ponownie cytrusy (głównie pomarańcza, taka lekko kwaśna), winogrona, nawet jakieś odległe skojarzenia z kiwi. Goryczka jest wręcz marginalna, na oko strzelałbym w 30 IBU. Więcej raczej tu nie ma. Pełnia średnia, niskie wysycenie i fajne odczucie musowania na języku i wewnętrznej stronie policzków sprawiają, że piwko orzeźwia i gasi pragnienie.

Ciężko mi się odnieść do stylu, bo to pierwszy przedstawiciel Vermont IPA, jakiego próbuję. Znam oczywiście jego opis i uważam, że Powder Man ładnie się w niego wpisuje. A tak z punktu widzenia zwykłej przyjemności z picia, jest nieźle. Może nie jest to piwo, które chciałbym żłopać hektolitrami, ale jako pierwszy browarek wieczoru podczas przechadzki po knajpach jest jak znalazł. Nie zmiażdży kubków smakowych, nie zwali pod stół, a sprawi przyjemność. Dobre piwerko.


Powder Man (Birbant)

Skład: woda, słód pale ale, pszenica, płatki owsiane, chmiele (Mosaic, Simcoe, Zeus, Citra Cryo, Simcoe Cryo), drożdże S-04

Ekstrakt: 15,5°P

Alkohol: 6,5%


Ocena: 4,2 / 5

(wygląd: 4, aromat: 4, smak: 5, odczucie w ustach: 4, ogólne wrażenie: 4)


Następny wpis:


Poprzedni wpis: