Black Jack, Hopkins

15/06/2017, kategorie: Na szybko, tagi: Porter Bałtycki, Hopkins

Owoce, wszędzie ostatnio owoce. Czy to sok, czy to pulpa, czy jeszcze na inny sposób przetworzone, trafiają do piwa w strasznych ilościach. Męczy mnie to, więc ciekawą odskocznią może się okazać Black Jack, czyli porter bałtycki uwarzony z dodatkiem cukierków. I to nie byle jakich: kukułek.

black-jack

Ciemnobrunatne, z umiarkowanie wysoką, ale syczącą i natychmiast znikającą pianą. W aromacie jest trochę ciemnego słodu, ale kukułka faktycznie jest wyrazista. Na tyle, że dominuje nad wszystkim innym. W sumie ciężko tu znaleźć nuty charakteryzujące porter. Jest niby troszeczkę czekolady, nawet powolutku wychodząca suszona śliwka, ale to dosłownie marginalne zapachy. W smaku jest… agresywnie. Kukułka ponownie jest mocno wyczuwalna, ale jest też zatopiona w alkoholu. Mocnym, nieułożonym, szczypiącym. Fajne jest bardzo mocne kakao i gęsta, oleista wręcz faktura piwa, jego treściwość, ale ten alkohol mi przeszkadza.

Nie rozpisuję się zbytnio, bo chyba nie ma o czym pisać: eksperyment może to i ciekawy, ale jego wynik już niekoniecznie. Black Jack pije mi się z niejakim trudem, nadmierna alkoholowość zabija przyjemność degustacji. Dobrze, że mam dzisiaj z kim go rozpracować, bo sam chyba bym nie dał rady.


Black Jack (Hopkins)

Skład: woda, słody (monachijski, pilzneński, karmelowy 30, karmelowy 300, żytni, czekoladowy, Caraspecial II), chmiel Marynka, dodatki (cukier, cukierki kukułki, płatki jęczmienne, jęczmień prażony), drożdże W-34/70

Ekstrakt: 21°P

Alkohol: 9%


Ocena: 2,6 / 5

(wygląd: 3, aromat: 3, smak: 2, odczucie w ustach: 5, ogólne wrażenie: 2)


Następny wpis:


Poprzedni wpis: