Hallo Ich Bin Berliner Weisse (morela), Mikkeller

12/06/2017, kategorie: Na szybko, tagi: Berliner Weisse, Mikkeller, morelowe

Upałów ciąg dalszy, więc czas wytoczyć kolejną odsłonę Berliner Weisse. Na niedzielny powrót z Poznania do lodówki trafił Mikkeller ze swoim Hallo Ich Bin Berliner Weisse. Piłem już wersję malinową, piłem wersję z passiflorą, a tym razem czas na tę z morelami. Poprzedniczki były genialne, więc mam nadzieję, że i dziś się nie zawiodę.

hallo-ich-bin-berliner-weisse-morela

Zaraz po otwarciu puszki zauważyłem szybko podnoszącą się pianę. Po przelaniu do szkła podobnie: piana stanowiła ponad 3/4 całości. Czyżby się przegazowało? Poza tym piwerko jest jaśniutkie, słomkowe i zamglone — zupełnie jak czysty Berliner. Aromat jest kwaśny, cytrynowy, może nawet troszkę kiszony, odrobinkę zbożowy (przypomina suche płatki pszenne, jak do śniadania) ale moreli nie stwierdzam. W smaku zresztą też nie za bardzo. Jest pysznie, kwaśno, cytrynowo, ale praktycznie bez moreli poza drobną jej sugestią w finiszu. Cóż, to będzie pierwszy Hallo Ich Bin Berliner Weisse bez najwyższej oceny. Dla ścisłości: piwo jest pyszne i pije się je z niesamowitą przyjemnością. Ale obiecywali morele i nie dostarczyli ich. Za to, i za przegiętą pianę, ścinam ocenę. Na szczęście wcale się nie przegazowało: jest idealnie wręcz wysycone, umiarkowanie wysoko, perliście. Bardzo to orzeźwia, ale jednocześnie nie drapie w gardło. No ale ten brak moreli…


Hallo Ich Bin Berliner Weisse (morela) (Mikkeller)

Alkohol: 3,7%


Ocena: 4,5 / 5

(wygląd: 4, aromat: 4, smak: 4, odczucie w ustach: 5, ogólne wrażenie: 5)


Następny wpis:


Poprzedni wpis: